Eat this shit

Po tytule można się domyśleć już o co chodzi. Jednak gdyby ktoś jeszcze nie załapał przedstawię pokrótce temat.

Właściwie każdy bloger, każda strona i każda książka zawiera porady jak przygotować się do przyjęcia psa z tytułu „Zanim kupisz psa odpowiedz sobie na poniższe pytania ……” i pada kilka pytań, po czym następuje zapytanie czy na jakąkolwiek odpowiedziałeś „nie”, na ile z nich odpowiedziałeś „tak”. Inne artykuły wręcz piszą dlaczego pies nie jest dla każdego. A ja wbrew nurtom zadam jedno tylko pytanie. Jeśli odpowiesz na nie „nie”, albo „nie wiem”, albo „nie jestem pewny czy dam rade”, albo jakieś inne wymówki, które sugerują z twojej strony wątpliwości to błagam – nie decyduj się na psa. Pytanie padnie na końcu tekstu. Najpierw argumenty.

Trafiłam kiedyś na pewien artykuł napisany w formie plakatu ogłoszeniowego który został przez jego twórczynię rozwieszony na osiedlowy słupach ogłoszeniowych. Dał mi mocno do myślenia. żeby nie było. Ja już wtedy sprzątałam po swoich psach, ale pomyślałam, że idea tego pomysłu jest dobra dla tych którzy tak bardzo bronią się przed sprzątaniem piej kupy.

Tak ten wpis jest o psiej kupie. Nie bójmy się tego słowa. Każdy widział czy to przez okno, czy „ass to face” psa, który robi kupę na trawnik, czasem chodnik. Nie wiem, kto czuje się w tej sytuacji bardziej głupio, pies, właściciel czy obserwator. Wystarczy chyba każdemu ikona postu. Nie mam zamiaru wstawiać tutaj zdjęć „srających” psów, bo zwyczajnie jest to niesmaczne, a nie jest w moim interesie aby zawstydzać ich właścicieli.

Ale wracając do artykułu. Ktoś w formie plakatu wykonał pewne matematyczne obliczenia, teraz ja powtórzę je tutaj jednak przeliczając to na moje własne podwórko.

Na moim osiedlowym trawniku, który otaczają trzy bloki sra średnio 8 psów.

Załóżmy, że każdy z nich robi średnio 2 kupy dziennie.

Tydzień ma 7 dni.

Miesiąc ma ich na pewno 30, Darujmy sobie już ten jeden dzień ekstra co drugi miesiąc i odejmowanie dni w lutym.

Rok ma 365 dni.

teraz krótkie podsumowanie

Tak wiem, nasuwa się od razu pytanie ….eee, to jak wszyscy będą sprzątać, to ja jeden nie muszę. Jednak tak może pomyśleć więcej niż jedna osoba, załóżmy, że pomyślą tak dwie (cóż za optymistyczne założenie). Wynik jest nadal:

Wychodzę ze swoimi psami, po których sprzątam, aby otoczenie nie myślało, że „sram psem wszędzie” jak klasyk mawiał. Aby na tym samym trawniku dzieci mogły grać w piłkę i nie odstraszał na kilometr wyglądem szamba. Sprzątam po psie-obowiązek spełniony (bo jest to prawnie obowiązek właściciela). Bawię się z nimi i co? I przynoszę na butach śmierdzącą niespodziankę, bo sąsiad uznał, że jego pies robi mniejsze kupy niż jakikolwiek inny pies pod blokiem. Szlag mnie trafia na miejscu. Klnę właściciela. Myślę, „co za niereformowalne bydle”. Czy to naprawdę jest takie straszne? Nie okłamujmy się, kiedyś nikt nie sprzątał. takie czasy były. Psów też było znacznie mniej. Jednak teraz niemal połowa społeczeństwa w tym kraju ma psa. Wyobrażacie sobie co by było gdyby połowa społeczeństwa srała na zewnątrz na trawnik? Tak piszę o ludziach teraz. Dlaczego tego nie robimy? Bo wstyd, bo uważamy się za cywilizowanych i kulturalnych ludzi. Wobec tego dlaczego sramy psem? To też świadczy o naszej kulturze. Rozumiem w lesie. W lesie czy na bezdrożach, gdzie nawet prąd nie jest dociągnięty, ale w mieście. Na środku osiedla?

Ale dobra – niech tylko jedna osoba nie sprząta. Daruję wam już matematykę. Wiadomo, wiatr, deszcz, śnieg (choć na nim akurat  widać wszystko, nie tylko kupę) dodatkowo wychodzi poza nasz trawnik bo wstyd już jej trochę, że inni mogą się schylić a on jeden nie. Wobec tego idę sobie chodnikiem, zadowolona, że jednak coś dotarło do cywilizowanego człowieka, a tutaj centralnie na samym rogu trawnika zieje na mnie gówno. Od razu grymas pcha się na usta i myśl samodzielnie tworzy się w mojej głowie – „gdzie buraku miałeś worek?” Nie wierzę, że stałeś sobie tutaj z psem na smyczy, gdy on srał i czułeś się świetnie z tym, a przyjemniej nie zrobiło to na tobie wrażenia.

a wstydź się świnio

Chamie bez kultury. Egoisto myślący tylko o sobie. Mijaj to gówno każdego dnia i wstydź się sam przed sobą jeśli uważasz się za cywilizowanego obywatela tego kraju. Gdzieś w jakimś oknie, albo niedaleko, ktoś idący przypadkiem na pewno cię zauważył i pomyślał jakim jesteś chamem, że nie posprzątasz tylko się głupio oglądasz czy nikt nie zauważy.

To nie jest wstyd sprzątać. Sprzęt w tej chwili jest taki zróżnicowany i tak łatwo dostępny, że można posprzątać niemal bezdotykowo. No chyba, że sam sobie tyłka nie wycierasz po produkcji czegoś „grubszego”, bo uważasz, że wytarcie tyłka papierem toaletowym też jest obleśne i nie zmuszasz się do tego. Pies sam się nie podetrze. Nieliczne przypadki umieją się załatwić do ludzkiej ubikacji, wystarczy spuścić wodę, ale cała reszta jest odpowiedzialna za kupy swoich pupili. Tak samo za to jak i czym go karmi, jak i za to, że trzeba po nim sprzątać. Więc zadaję ci jedno tylko pytanie zanim zdecydujesz się na psa. I odpowiedz sobie szczerze, bo od tego zależy jakim właścicielem będą cię postrzegać inni.

UWAGA !!! PADA OBIECANE PYTANIE.

Czy jesteś świadom tego, że będziesz musiał sprzątać jego kupę? Za każdym razem w przestrzeni publicznej schylić się kiedy on się załatwi i posprzątać? Będzie Cię stać na worki na kupy i nie będziesz ich zapominał tak jak nie zapominasz smyczy czy obroży? Czy będziesz sprzątać po swoim psie? Jeśli masz wątpliwości, jeśli odpowiesz na jakiekolwiek z tych pytań na NIE, nie kupuj sobie psa. Jeszcze do tego nie dorosłeś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *