‚Biżuteria’ dla psa i gadżet dla właściciela

Poszukiwania ‚biżuterii’ dla psów zwykle trwają u mnie długo i zwykle i tak niczego nie kupuję, bo nie do końca coś spełnia moje oczekiwania. Jeśli jednak już na coś się zdecyduje to chcę aby to zostało ze mną na długo. Przyznam podoba mi się więcej niż jestem w stanie mieć. Dla mnie wytyczną są funkcjonalność i wygląd. Nie wiem czy w równym stopniu, bo chyba wybrałabym brzydsze, ale bardziej funkcjonalne. Przy jednym psie funkcjonalność pewnie schodzi na drugi plan, ale nie przy trzech. No i cena. Mając jednego psa jeszcze może wydałabym fortunę na jedną rzecz, ale mając trzy, kiedy się chce aby wyglądały przynajmniej fajnie no to nawet średni przedział cenowy potrafi mocno przewietrzyć konto. Cena jest więc istotna. 

I tutaj zaskoczenie. Już jakiś czas temu pisałam tutaj, że chciałabym mieć taki komplecik. Zdecydowałam i padło na Dog’s Profit. Przyznam skusiło mnie to, że jest tam cudo zwane dwójnik, a zakres cen mieści się swobodnie w standardzie psiego świra. Szybkie pytanko do właścicielki sklepu na priv i szybka odpowiedź, że może być z tego dwójnika trzy osobne, regulowane smycze i że da się spokojnie ‚edytować’ długości tych pojedynczych smyczy na moje życzenie [bez dodatkowych kosztów]. Już wtedy pomyślałam – „wow, super, zero problemów na starcie. Szybko, bezproblemowo i rozumiemy się obie. Historia tych zakupów niestety była długa i zawiła. Nie ze względu na sklep, a raczej ze względu na szereg dziwnych zdarzeń. Najpierw zamówiłam za duże obroże, potem Megi zgubiła mi swoją w krzaczorach po trzech tygodniach używania i musiałam domówić nową przy okazji domawiając jedną rączkę więcej. Było sporo edycji zamówienia, ale przyznam głównie z mojej winy. Ale do rzeczy. Jedno zdanie ku wyjaśnieniu – nikt mi nie dał grosza oraz żadnej promocji za to co tu napiszę. Za wszystko łącznie z przesyłkami czasem w dwie strony zapłaciłam sama. Jest to moja opinia i moje odczucie i cała prawda o tym jak mi się użytkuje testowany ‚sprzęt’, nawet jeśli są to same zachwyty, to jest to moja niewymuszona opinia. Test nie jest sponsorowany].

Wszystkie obroże i smycze mają szerokość 2,5 cm. Wykonane są z elastycznej i dość miłej w dotyku taśmy o grubości 0,2 cm. Włókna nie łapią psich włosów szczypiąc psa, ale też nie wycierają sierści, choć moje dziewczyny chodzą w obrożach tylko kiedy są na zewnątrz. W mieszkaniu nigdy nie chodzą ‚ubrane’. Obroże zamówiłam ze standardowej oferty rozmiar S. Smycze są właściwie w ofercie jako dwójnik. Tutaj też właśnie zaczęła się dla mnie indywidualna przygoda z zamówieniem. Moje dwójniki, albo raczej trójnik są w rzeczywistości osobnymi, regulowanymi smyczami. Znaczy to, że nie mają wspólnego kółka na końcu, ale każda z nich jest indywidualistą. Każda jest regulowana [rozmiar też został dostosowany do zamówienia – choć wybacz Aniu ale mogłam wziąć standard bo to 20 cm ponad miarę okazało się zbędne. Na błędach uczę się najwięcej ;)]. Dzięki temu, że każda z nich jest regulowana osobno, mogę jej długość dostosować do każdego psa inaczej. Dla mnie to ważne, bo każda z moich dziewczyn ma swoje przyzwyczajenia na spacerach i każda wymaga innej długości.

Regulacja jest dość łatwa. Łapię za klamrę [fot lewy górny róg] i przesuwam używając niewielkiej siły w dół lub w górę. Jednak podczas spaceru klamra nie przesuwa się sama z siebie – wielki plus. Na jednym końcu smyczy jest karabińczyk, który  zapinam do obroży, a na drugim końcu znajduje się metalowe kółko. I uwaga – będą zachwyty. Prosty patent [wiem ma go już kilka firm, ja testuję go pierwszy raz] tak wiele potrafi zmienić. Odpięta od obroży smycz nie musi być trzymana w dłoni. Można sobie ją przełożyć przez ramię i zapiąć właśnie o to kółko [wolne ręce]. Można zapiąć karabińczyk za koło a następnie tak złożoną w połowie smycz dopiąć do szlufki w spodniach czy do torebki lub też zapiąć w pasie [jak masz talię osy-zazdraszczam ;)]. Można też do kółka dopiąć specjalną rączkę robioną właśnie specjalnie do dwójników [na stronie Dog’sProfit nie znalazłam obrazka]. Jest to uchwyt uszyty z taśmy jakiej wzór można wybrać spośród tych dostępnych jako smycze czy obroże]. U mnie rączka jest z podszyciem dopasowanym do wybranego koloru taśmy. Otwór jest na tyle szeroki, że można rączkę założyć na nadgarstek, a nawet wyżej na rękę, do samego łokcia [czasem trzeba jednak mieć wolną rękę] nie puszczając jednocześnie psa. Rączka jest jednak konieczna w momencie kiedy chcemy dopiąć więcej niż jedno kółko. U mnie trzy [fot środkowa w dolnym rzędzie powyższego kolarza]. Dodatkowo zapięte na rączkę smycze dopinam też za pomocą tej samej rączki do kółka wszytego do nerki, którą dostałam od dzieci w prezencie z tej samej firmy, ale o tym potem.

Zadanie rączki ma sens w momencie gdy nie ma do niej dopiętych więcej niż dwóch kółek. Psy zamieniające się miejscami podczas marszu obracają smycze wokół siebie, a dzięki temu, że karabińczyk jest obrotowy bez problemy kółka także zmieniają swoje miejsce i smycze nie plątają się ze sobą. Kiedy zapinam na niego trzy smycze pies w środku miesza cały szyk i powstaje plątanina. Więc dokupiłam kolejną rączkę. Ale okazała się ona zbędna, bo jednego z psów dopinam właśnie do kółka wszytego w nerkę, którą mam w pasie [fot poniżej].

Zuza ładnie chodzi na smyczy pod warunkiem, że idzie sama. Wtedy nie ciągnie, nie szarpie, a ja trzymając rączkę z pozostałymi dwiema dziewczynami w jednej dłoni, drugą mam zupełnie wolną i w razie czego mogę złapać za dopiętą w pasie smycz z Zuzą. O zaletach nerki za chwilę.

Sama jedna smycz – ponieważ jest regulowana tworzy zamkniętą pętlę z kółkiem. Wielkość pętli można regulować plastikowym  – nazywam to zbieraczem [fot środkowa w górnym rzędzie powyższego kolarzu], który można przesuwać po smyczy dowolnie. Smycz można więc traktować jako odrębną. Taśma jest miła w dotyku i nie drażni dłoni, nie powodując tym samym najmniejszego poczucia dyskomfortu.

Obroże wyposażone są w uchwyt na identyfikator, zawieszkę czy też cokolwiek co można i wypada przywiesić psu do obroży [fot po lewej na dole kolażu powyżej] wszyta jest na taśmie w logo firmowe i całkiem fajnie zdaje egzamin. Każda z moich dziewczyn ma dzwonek, identyfikator i świecący wisior. Dziurki są trzy, [dwie malutkie po bokach i jednak główna na środku] ale myślę, że korzystając nawet z jednej da się pogodzić ten zestaw ze sobą. Jest więc miejsce na najważniejsze podstawowe bezpieczeństwo psa,  jak dla mnie każda firma powinna mieć to już w standardzie.

Teraz nieco o dodatku jakim jest nerka czy też biodrówka. Wspaniały prezent – dzięki dzieciaki [oraz ich sponsorze ;)]. Uzupełnia ten zestaw jak żadna inna biodrówka jakie mam [a mam ich wiele, bo po prostu je uwielbiam].

Saszeta w zestawie posiadała 5 buttonów do dopięcia w cenie [ten z bostonem największy pochodzi od innej firmy, małe są w zestawie z nerką] jest dość sztywna czego akurat nie uważam za ujmę. Ma dwie kieszenie zamykane na zamek. Jedna jest u góry z przodu i jest drogą do większej przestrzeni. W jej środku brak innych kieszeni. Jest to po prostu wolna przestrzeń. Druga kieszeń natomiast jest od strony naszego biodra. I tutaj przyznam szczerze, że kiedy mam założoną nerkę na siebie ciężko jest wyjąć i schować do niej cokolwiek jeśli w dużej kieszeni już coś mam i nie musi być tego wiele. Sam fakt, że przylega ona elastycznie do ciała sprawia, że aby coś wyjąć z tej kieszeni należy nieco nagimnastykować palce, korzystając czasem nawet z dwóch rąk, aby zrobić to efektywnie – dla mnie ta kieszeń jest po prostu niewygodna w użyciu. Ja zwyczajnie nie korzystam z tej kieszeni. Chyba, że niosę w niej papierową kasę i nie chcę jej zgubić wyciągając telefon czy klucze z głównej kieszeni. Ale dla mnie zdarza się to zbyt rzadko abym doceniła walory tej dodatkowej kieszeni. Zdecydowanie bardziej byłaby poręczna gdyby była dostępna z zewnętrznej kieszeni lub gdyby była zupełnie osobną kieszenią gdzieś z boku głównej. W głównej kieszeni swobodnie mieści się piłka tenisowa i coś jeszcze jak na przykład kliker, klucze czy gwizdek dla psa, czy opakowanie worków na kupy. Jeśli jest tam duży smartphone nie ma co marzyć o piłeczce, bo to zagrażałoby jego przetrwaniu. Jeśli chcemy brać zabawki czy smaczki musimy się doposażyć w jakąś dopinaną saszetkę, albo zrezygnować z nerki i iść z małym plecakiem. Zdarza się i mnie zwłaszcza kiedy muszę zabrać kilka innych gadżetów jak choćby butelkę z wodą. No ale ciężko byłoby aby wymagać tego wszystkiego od biodrówki.

Jest jednak coś przy czym wada drugiej kieszeni wydaje się mało znaczącą. Mianowicie magiczne metalowe, duże kółko [w przybliżeniu na zdjęciu wyżej nad kolarzem]. Nie wiem jaki był pomysł wykonawcy, ale zastosowań jest wiele i są wręcz genialne. Kolejny patent wart wiele. Dla mnie właśnie to magiczne kółko jest genialne. Dlaczego? A no dlatego, że: po 1 – dopięłam sobie tam pojemnik na woreczki na kupy, 2 – zapinam tam luźne smycze kiedy nie prowadzę na nich psów i to syskie tsy na raz na rączce, której karabińczyk obejmuje zarówno trzy kółka smyczy jak i kółko samej nerki. No genialne po prostu. Wszystko w jednym dynda mi dumnie podczas spaceru i stanowi powód wielu zapytań i dyskursów na temat kolorystyki samych smyczy i efektu jaki one robią w połączeniu z biodrówką. Uwierzcie mi. Ludzie myślą, że to zostało zrobione na specjalne zamówienie, a ja jestem kimś ważnym i bogatym bo mam trzy posłuszne psy i takie coś [tak w moim mieście takim czymś podnieca się wiele ludzi, ale przyznam, że sama jestem tym zachwycona – w końcu się tu wychowałam ;)]. W rzeczy samej to zostało przynajmniej w jakiejś części zrobione na zamówienie. A zrobione zostało z pomysłem,muszę przyznać.

Gdy odpinam smycze i zapinam na nie psy, Zuzę dopinam za pomocą karabińczyka właśnie do kółka przy biodrówce. Ona ładnie idzie przy nodze, a ja mam nadal wolną jedną dłoń z trzema psami obok i każdy z nich jest na smyczy. No bajer jakich dotąd nie miałam. Proste metalowe kółko, a jakie niesamowite zastosowanie. Jak widzicie na powyższym zdjęciu kolor rączki dobrałam do koloru saszetki. No właśnie, a co z tymi kolorami.

Kolory to charaktery moich psów. Przynajmniej ja tak je jakoś kojarzę. Zuza – Japan Sailor – szaleniec z niej wielki. Oddana sprawie niczym japoński samuraj. W zabawie i na spacerach mknie przed siebie niczym japoński pilot kamikadze. Pasuje jak ulał. Megi – Cotton Candy – spokojna i zrównoważona, skupiona i delikatna niczym bawełniany kocyk. Tęczowa dusza, do serca przytulić [nawiasem – zgubiła jedną z obroży – my foult, za lekko wyregulowałam pasek, nowa doszła w dwa dni 😉 dziękuję Aniu]. No i nasza Abi – Dragon Fruit – moje smocze trzecie dziecko. Owoc spełnionego marzenia o założeniu własnej hodowli. Teraz jestem matką trzech smoczyc [seriale mi mieszają pod kopułką wybaczcie skojarzenie ;)]. Szalonych, wesołych, rezolutnych i zdecydowanych boston terrierek. No i moja biodrówka oraz rączki – Queen Bee – bo lubię żółty. Lubię radość i kocham czas spędzany z psami. Kolorowo nawet w zimie.

PODSUMOWANIE:

Polecam. Z całego serca polecam, bo nawet ceny nie miażdzą kieszeni, a gadżety Dog’s Profit działają i wyglądają pięknie.   Może nie jest idealnie, ale uważam, że naprawdę warto. Przekonują mnie przede wszystkim rozwiązania. Owszem gdyby nie biodrówka pewnie nie byłoby aż tak kolorowo [dosłownie], ale hej… kto z psiarzy nie ma jeszcze biodrówki czy plecaka, do którego na spacerze można dopiąć sobie smycz do zwykłego paska czy nawet dopiętego karabińczyka?

Może więc w ofercie różnych sklepów powinny znaleźć się regulowane smycze, ale nie takie co mają kilka kółek wszytych na stałe i można je regulować w trzech miejscach na długość, choć to wygodne i dotąd właśnie takimi się zachwycałam dopóki nie odkryłam zalet dwójnika. Dla mnie on powinien stać się regularną w sprzedaży smyczą. Jest tańszy sam w sobie od smyczy, ale za to o wiele wygodniejszy i może warto dołożyć kilkanaście złotych do biodrówki. Taki zestaw niewiele więcej kosztuje co sama regulowana smycz. Bajkę robią dosłownie kółka. Kółko przy smyczy i kółko przy biodrówce. Dla mnie ma to większy sens i jest zdecydowanie lepsze. Kolory i materiały oceniam wysoko.

Całego zestawu używam niemal dwa miechy i jestem zaskoczona bardzo pozytywnie. Niczego nie prałam mimo że nie chadzam czystymi chodnikami a często lasem i nad wodą i w piachu. Miewam też tłuste ręce od smaczków, a dziewczyny często szaleją w wysokiej trawie czy suchym piachu. Owszem obroże są przykurzone kiedy bliżej się im przyjrzeć. Kolory jak na razie nie zblakły mimo plażowego opalania na mazurskich plażach. Nic się nie pruje, nic nie urywa. Ergonomia, funkcjonalność zachwyca mnie jak mało co. Wielki plus za biodrówkę. Wiem skompletowanie całości dla mojej ekipy nie było może najtańszą opcją, ale śmiało mogę powiedzieć że z pewnością jedną z niedrogich tak wysokiej jakości z tak fajnymi, a w sumie prostymi patentami.

Moja ocena – genialne !!!  Nie napiszę tym razem w tym teście o plusach i minusach. Ten test jest raczej opisem tego jak mi się tego używa, a nie testem szukającym wad i przeważających nad nimi zalet. Jak na zwykły sprzęt pod tytułem obrożą i smycz dla psa jest dla mnie czymś ponad. Na spacerach zapinanie i odpinanie dziewczyn to pestka. Wszystko w ryzach trzyma rączka, na której swobodnie mieszczą się 4 kółka. Taki zestaw mogę dopiąć do biodrówki i ręce mam wolne. Mogę ćwiczyć dziewczyny, rzucać piłkę czy choćby swobodnie wyciągać rzeczy z biodrówki. Owszem czuję ciężar tak upiętego ‚ekwipunku’, ale nie jest on uciążliwy, a nerka ani się nie odpina, ani nie zmienia kształtu, ani się nigdzie nie pruje. Nie zsuwa się, ani nie rozciąga. Wiem – długo tego nie eksploatuje, ale z pewnością intensywnie. A skoro jeszcze nic nie pościło znaczy da radę na długo. I na długo nie zmienię tego zestawu. Chyba, że nie przetrwa prania wtedy na pewno się o tym dowiecie. Jest to zestaw na lata mam nadzieję. Sklep i obsługa na najwyższym poziomie. Ceny przystępne. Satysfakcja gwarantowana.

A jak to będzie z następnym psem? Większym, silniejszym? Nie mogę się doczekać. Dog’s Profit spełniłeś moje życzenie o ładnym, niezawodnym i funkcjonalnym zestawie na spacery z psami, które teraz z pewnością są wygodniejsze i bardziej dżagerskie. Dziękuję.

Zadowolona klientka 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *