Śmierdzący temat – test worków na psie kupy

Wracam do tematu psiej kupy. Już raz pisałam na ten temat tutaj jednak teraz postanowiłam popełnić pewien test. Nie powiem temat jest obszerny. Jednak uważam konieczny, bo cóż worki mamy różne, sprzęt mamy też różny. Może więc od razu przejdę do rzeczy i napiszę na początku o tym co na wstępie wykluczyłam z testów w ogóle.

Wykluczyłam jakikolwiek sprzęt pomocniczy typu plastikowe łapki czy zbieraki, które zapobiegają jakiemukolwiek kontaktowi dłoni z kupą. Zrobiłam to głównie dlatego, że taki sprzęt zajmuje jak dla mnie za dużo miejsca. Przy trzech psach same smycze to już bagaż. Odpada gdy idę na „szybką kupę” pod blok w sukience bez kieszeni. Poza tym test miał na celu raczej znalezienie w miarę taniego, łatwo dostępnego i ergonomicznego sposobu na zebranie nieczystości po swoim psie. Warunki codzienne. Raczej zbierałam kupy z trawnika niż z chodnika. Nie zdarza się żadnemu z moich psów załatwić na chodniku. Prędzej mi rękę urwą ciągnąc na trawnik niż się załatwią na chodniku. Sprzątnie polega na tym, że rozkładam worek, wsuwam w niego dłoń do samego spodu, zbieram nią kupę po czym zsuwam z dłoni worek odwracając go tym samym na drugą stronę.

Metoda o najmniejszym zagrożeniu ubrudzeniem się kupą moim zdaniem, jeśli dobrze dobierze się worki. Testy więc obejmowały sprzątnie na trawnikach, bardziej lub mniej zarośniętych, z większą czy mniejszą domieszką piasku. Jedno jest pewne sprzątać trzeba, wypada, a nawet jest to teraz trendy [chciałabym tym przekonać nieprzekonanych]. Czasy gdy zostawiało się woreczki po kromkach wziętych do pracy czy reklamówek zbieranych ze sklepów z zakupami się skończył [mam nadzieję]. Liczy się ergonomia i ekonomia, choć z tym drugim gorzej. Nie będę też pisać o pojemnikach w mieście na psie odchody bo akurat w moim mieście to jest jak na razie koszmar. Kupy w workach lądują więc w zwykłych miejskich śmietnikach w jakich gasi się pety czy wyrzuca puste paczki po papierosach i serwetki po lodach.

START!!!

1. Zwykła reklamówka czy worek śniadaniowy. Jeśli ma się odpowiednią kieszeń i jest się pewnym tego, że nigdzie w takim woreczku nie ma dziurki czy majonezu rozmazanego wewnątrz da się temat ogarnąć. Jednak problematyczne jest zbieranie tych worków i reklamówek, które są dosłownie wszędzie tylko nie ma ich wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. Należy więc zaopatrzyć się w jakiś pojemnik, który ewentualnie wisi gdzieś blisko smyczy i jesteśmy w stanie po niego sięgnąć kiedy wybieramy się na siku, z którego czasem wynika coś twardszego. Metoda wydaje mi się całkiem ekonomiczna. Jeśli nie mamy na co zużyć tych worków wprowadzamy je w recykling i wykorzystujemy drugi raz i nawet jeśli nie są biodegradowalne to i tak użyliśmy je kilkakrotnie.

>plusy:

– ekonomia [recykling]

– darmowy [czasem dopłacasz za nie jakieś grosze, czasem bierzesz za free z zakupami]

– łatwy do zdobycia [w każdym sklepie mają jednorazówki]

> minusy:

– nie ma na to opakowania stosownego aby gdzieś przytroczyć do smyczy

– można się ubrudzić poprzednią zawartością worka czy reklamówki

– trzeba je kolekcjonować  w jakiś opakowaniach aby zawsze mieć pod ręką

– trzeba je pakować po kieszeniach lub mieć na nie sporo miejsca

– zbierając kupę łatwo o ich uszkodzenie i przy okazji ubrudzenie się

– trochę obciach zbierać kupę w sklepową jednorazówkę

Podsumowanie. Jeśli nie przeszkadza ci to, że w takim worku dosłownie widzisz kolor kupy swojego psa gratuluję ci. Jeśli jeszcze w dodatku nie przeszkadza ci, że taki woreczek jest tak słaby, że zawadzając paznokciem o krzaka dotrzesz bezpośrednio do kupy swojego psa, która zostawi śmierdzący ślad na twoich dłoniach – brawo ty. Proponuję to uznać za fetysz i cieszyć się tym dalej. Ja jednak tego nienawidzę i przyznaję szczerze, że nawet nie próbowałam tego sposobu znając wytrzymałość tych materiałów. Wystarczy, że obserwowałam innych psiarzy sprzątających tą super tanią metodą. Polecam jeśli lubisz mieć wypchaną kieszeń.

2. Czarne, bezzapachowe woreczki Trixie. Jedna z najtańszych metod i przyznam jedna z moich ulubionych. Woreczki są na tyle duże, że spokojnie jestem w stanie jednym z nich posprzątać po wszystkich trzech moich suczkach bostonkach wielkości do 9 kg. Woreczki są dość grube, w ogóle nieprzeźroczyste. Dość łatwo się je oddziela od siebie. Rozdzielając jeden od drugiego nie zdarzyło mi się nigdy aby rozerwać któryś z nich. Problemem jest czasem niestety fakt, że nie wiem z której strony worek ma dno, a z której wejście więc bywa, że kręcę nim kiedy się elektryzuje i znaleźć nie mogę wejścia  – czy wyjścia z sytuacji. Sugerowałabym jakąś małą nadrukowaną białą linię z jednej ze stron i już wszystko byłoby prostsze.

>plusy:

– tani [paczka 4 rolki po 20 woreczków w okolicach 6 zł]

– nie rozrywa się podczas sprzątania ani podczas odrywania od rolki

– jest dość gruby i sztywny dzięki czemu nie czuć po nim na dłoniach smrodu kupy

– rozmiar w sam raz i dla moich psów i myślę, że dla większych też ogarnie [na kupach bullteriera zdały egzamin]

– zajmuje mało miejsca i pasuje do większości pojemników na woreczki czy kieszeni ubrań

> minusy:

–  jak ci rolka ucieknie bo nie używasz pojemników masz węża i musisz go składać jak już go zatrzymasz

Podsumowanie. Prawie ideał. Istnieją wersje zapachowe, różnokolorowe, o różnych wzorkach, ale są zdecydowanie cieńsze niż te i niemal przeźroczyste. Mało estetyczne. Jakoś dziwnie mi się do takich sprzątało. Raz się skusiłam i jak mam wybór wybieram czarne. Łatwo je rozdzielić i są na tyle twarde i grube, że nie ma możliwości ich uszkodzić czy zrobić dziurę z drugiej strony. Są w poręcznych rolkach, które zajmują mało miejsca. Cała ich rolka mieści się w kieszeni, a jak ci ucieknie ścigasz węża po podłożu [a potem go skręcasz]. Zbiera się nim dobrze z każdej powierzchni. Ciekawi mnie intensywność zapachu wersji zapachowych worków Trixie, bo następne jakie opiszę są właśnie w wersji zapachowej.

3. Woreczki biodegradowalne Earth rated Poop Bags. Moje miały zapach lawendowy. Przysięgam nos chce urwać. Zapach jest tak intensywny, że choć miałam ich tylko jedną rolkę zamkniętą w dedykowanym opakowaniu widocznym obok, na przedpokoju pachniało lawendą przez cały miesiąc. Chyba tylko pierwszy worek tracił nieco na intensywności zapachowej, bo kiedy go zużyłam kolejny znowu odświeżał mi przedpokój swoim zapachem. Jedno mogę przyznać żaden płyn do płukania tkanin nie utrzymuje zapachu tak długo jak te woreczki nawet jak są otwarte i w użyciu. Ja miałam woreczki, jest jeszcze wersja mini reklamówka. Woreczki są jednak tak duże, że wręcz szkoda było mi je wyrzucać mimo, że ogarnęłam nimi 3 bostony. Myślę, że właściciele dogów niemieckich też nie byliby zawiedzeni.

>plusy:

– świetny dla dużych ras lub obsługi wielu psów na raz

– łatwo oddziela się woreczki od siebie

– dobry, nieprzeźroczysty materiał, na pewno nie ubrudzisz sobie rąk nawet jak wydzierasz kupę z większej trawy

– przy nich nigdy nie poczujesz najmniejszego zapachu kupy, zapach tych worków po prostu wszystko zamaskuje

– fajny kolor, fajne opakowanie

– można dokupić same worki do opakowania, choć pasują do każdego standardowego pojemnika na psie worki

– oryginalne, dedykowane opakowanie zawiera super haczyk do wieszania zużytego worka dzięki czemu nie musisz nieść go w dłoni aż do kosza

– jest tak duży i długi, że z pewnością go zawiążesz na supeł

– no i oczywiście są pro eko

> minusy:

–  to co plusem może być i minusem – za duży dla psów małych ras, jeśli masz jednego yorka na upartego worek starczyłby na tydzień użytkowania [nie lubię strat niepotrzebnych]

– dla niektórych zapach może okazać się zbyt intensywny, wręcz drażniący

Podsumowanie. Jednak nie ma ideałów. Wielkim plusem jednak jest maskujący wszystko zapach i bardzo wygodne opakowanie. Wielki plus za łaskawość dla środowiska. Jest to opcja nieco droższa od woreczków Trixie. Za jedną rolkę woreczków wraz z opakowaniem zapłaciłam około 13 zł. Woreczków w rolce jest 15. Wersja uzupełniająca 8 rolek po 15 woreczków czyli 120 worków to cena 28 zł. Porównując do opisanych worków Trixie, gdzie za 8 rolek zapłacimy około 12 zł. Tam jednak worków będzie 160 bo na jednej rolce jest ich 20. Czyli za 28 zł możemy ich mieć aż nawet 320 sztuk śledząc ceny z allegro. No 120 a 320 jednak robi różnicę, zwłaszcza jak się ma 3 psy. Jeśli masz jednego, średniego psa warte ceny. Jeśli chcesz wypróbować kup zestaw z pojemnikiem. Zobaczysz co i jak a fajny pojemnik zostanie i będą do niego pasować każde worki na rolce.

4.  Papierowe zestawy higieniczne Animals
No nie powiem. Hasło chwytliwe. Dostałam plakacik i nawet ładnie skrojoną naklejeczkę jakbym miała już dystrybutor na podwórku [marzenia] wszystko wygląda pięknie i higienicznie. Ładnie pięknie złożone. Swój zestawik do testów dostałam od zaprzyjaźnionej piej maniaczki mistrzyni psich konkursów. [Pozdrawiam Cię Bianka]. I tutaj właściwie chyba mogę zakończyć podziw dla tego typu zestawów. Zestaw, bo tak można to nazwać faktycznie nadaje się do dystrybutorów jakie stoją chyba w każdym mieście. Szkoda, że mimo wszystko same dystrybutory są ciągle puste, no bo kto by chciał kraść takie torebki na cokolwiek innego niż na psią kupę. No nic, w każdym razie torebka papierowa zawiera w środku sztywny kartonik z ładnie falcowanymi brzegami tak, że można je złożyć w zgrabną szpatułkę. Zbiera się nią kupę i wkłada na owej do środka torebki, zamyka torebkę i wszystko wyrzuca do kosza. Torebka jest na tyle długa, że nawet uda się zawinąć jej brzegi co by zawartość w śmietniku z niej nie wypadła. To teoria. Praktyka. Pies „sra” na trawnik, a ja zastanawiam się jak u licha mam użyć tego zestawu, kiedy trawa w którą właśnie narobił pies sięga jego brzucha. Opis prób wybierania kupy z tej trawy daruję sobie tutaj. Próbowałam z całych sił. Szkoda słów. Kto ma psa, wie o czym mówię. Kto nie ma niech musi uwierzyć. Chyba, że jesteście fanami kucania i roboty manualnej.

>plusy:

– zachęcające hasło i wygląd zestawu

– pasuje do większości dystrybutorów w parkach i na osiedlach jeśli takie macie

– świetnie się nim zbiera kupę kiedy jest ona „jak z reklamy karmy Pedigree” i na równym chodniku

– i na tym koniec

> minusy:

– absolutne nie! nie! nie! jeśli mielibyśmy ten zestaw zabrać ze sobą. Że niby gdzie? Do kieszeni? Do torebki?

– nie można nim sprzątać z trawnika czy innego nierównego podłoża, to po prost niewykonalne

– wyciąganie łopatki i wkładanie jej jest zdecydowanie bardziej czasochłonne i wymaga większej precyzji niż rozłożenie worka i włożenie do niego dłoni

– wsunięcie łopatki z kupą może nie należy do trudnych, ale trzeba mieć zdecydowanie obie dłonie wolne i w pełni funkcjonalne oraz nie może za mocno wiać wiatr

– kupa musi być twarda, bo inaczej worek niedługo da radę i nasiąka wilgocią

– co ciekawe i uznaję to także za wadę, ludzie patrzyli się na mnie dziwnie jak próbowałam tym sprzątać, są dużo mniej dyskretne niż czarne worki gdzie wkładam dłoń, schylam się, a wstając odwracam worek na drugą stronę, zawiązuję i wrzucam do kosza, po krzyku, szybko i dyskretnie. Tutaj to nie było możliwe.

Podsumowanie. Wybór ostateczny z ostatecznych. Zostający już w przypadku gdy nie ma już nic innego, a nie jesteśmy chamy i nie chcemy zostawić po swoim psie syfu. Oczywiście jeśli będziemy go mieć w dystrybutorze lub mamy go akurat w swojej niemałej torebce, bo do nerki na pewno się nie zmieści. Chyba że sama torebka bez kartonowej szufelki złożona wcześniej w kostkę. Zdecydowanie nie polecam.

5. Torebki na odchody Nippy. Ciekawe rozwiązanie jeśli chodzi o sprzątanie kup. Opiszę może same woreczki, gdyż tak jak wcześniej wspomniałam nie używałam całego zestawy z łopatką. Na zestawie znajduje się ładna instrukcja jak się używa tego cudownego urządzenia. Tak, tak i tak i już, aha i jeszcze tak. Czyli dla mnie za długo i za dużo. Pisałam – brałam pod uwagę przede wszystkim łatwość i szybkość sprzątania. Jak najmniej bajerów, jak najlepsza efektywność.

Same woreczki wyglądają jak małe reklamówki. Są koloru ciemnoniebieskiego, aczkolwiek są też mocno transparentne. Tak – widać przez nie kupę. Szeleszczą inaczej niż wszystkie, za to w dotyku są bardzo przyjemne [oczywiście to określenie dotyczy worka bez zawartości]. Miłym zaskoczeniem okazała się łatwość w ich rozkładaniu. Chwytasz za brzeg i worek się rozkłada, zwyczajnie, bez tarcia paluchów i dmuchania co by rozdzielić brzegi.

>plusy:

– zdecydowanie łatwość rozkładania i zawiązywania reklamówki z zawartością

– miłe dla oka i miłe w dotyku bez zawartości wewnątrz

– na tyle duże, że nie ma możliwości się ubrudzić czy spinać specjalnie przy ich wiązaniu

– nadają się świetnie do zestawu jeśli masz czas i za żadne skarby nie masz ochoty poczuć konsystencji kupy swojego pupila

> minusy:

– same woreczki nie są na rolce lecz włożone do worka, w związku z czym trzeba je zabierać luzem po kieszeniach pojedynczo

– zdecydowanie cena, około 10 zł za same worki sztuk 24.  Czyli jeden wychodzi po 0,41 zł.

– przeźroczystość niekoniecznie zachęcająca do sprzątania

– są dość cienkie choć przyznam, że żadnej z 24 sztuk nie uszkodziłam podczas testów

Podsumowanie. Wybór uważam byłby zdecydowanie najlepszy dla tych którzy używają sprzętu do sprzątania, bo brzydzą się sprzątać „w dłoń” z workiem. Dla tych, którym się mniej spieszy i takim co mają jakąś torebkę na ten gadżet zawsze ze sobą. Na zwykłe express sprzątanko za drogie i nie poręczne do przetrzymywania. Jednak mimo wszystko lepsze niż papierowe „animalsy”.

wielkie podsumowanie

Teraz coś o samych pojemnikach do noszenia worków. Osobiście bardzo polecam jak najmniejsze, plastikowe pojemniki na worki. Kosztują grosze, a można je przypiąć do smyczy i zawsze są z nami. Pasują do nich niemal wszystkie worki zawijane w rolki. Zdarzało mi się nosić rolki dosłownie wszędzie, a i tak zmieniając bluzę czy kurtkę zapominałam o workach. Pomijam gonitwy za uciekającymi workami kiedy wypadały mi z dłoni całe rolki. Zakupiłam więc kilka pojemników, aby sobie nieco ułatwić. Kilka no bo tak. Nie zmarnują się, a ja przy okazji dodam jeszcze o nich kilka słów.

Jeśli zapowiada się dłuższy spacer z psami mam saszetkę na smaczki, a w niej worki. Zakup udany. Cena tego cuda z paskiem parcianym do regulacji około 26 zł. Przyznam kieszonka na smaczki odstaje trochę od paska, ale pod blok na szybki wyskok z małym treningiem super. Dodatkowo do środka można wstawić mały plastikowy pojemnik aby się sama saszetka nie brudziła od wewnątrz. Nic z niej nie wyleci bo jest ściągana sznurkiem.

Nie zawsze jednak mam czas i potrzebuję smyczków i wtedy też brak kieszeni jest, a przy trzech psach jeden worek złapany w biegu może się okazać za mało. Wtedy sprawdza się pojemnik przyczepiany do smyczy. Mam takie dwa. Jeden zakupiony ze wspomnianymi woreczkami  Poop Bags, a drugi zwykły zapinany na plastikowy zatrzask.  Ten pierwszy jest wygodny i cenią go za to, że zawiązany worek z kupą mogę na nim zaczepić jeśli do śmietnika muszę podejść więcej niż kilka kroków, a w dłoni trzymam jeszcze 3 smycze. Rzep do dopinania go do smyczy jest wygodny i dobrze trzyma. Nawet po czasie 3-ch miesięcy nie zniszczył się na tyle, aby się samodzielnie odpinać. Zakręcane opakowanie jest dobre dla każdego rodzaju worków na rolce, niekoniecznie tych dedykowanych. Często noszę go dopiętego do plecaka czy nerki, bo nie lubię jak dynda przy smyczy, a zahaczony zużyty worek trzyma się wtedy z daleka od mojego ubrania. Nadaje się najlepiej aby go na stałe do czegoś przypiąć i już stamtąd nie ściągać. Cena około 13 zł, z jedną pachnącą rolką 15 sztuk wewnątrz. Warto więc wypróbować te worki tym bardziej, że zostaje nam fajny pojemnik. Drugi jak wspomniałam to pojemnik przypinany na plastikowy klips, worki wkładane od góry nie wypadną bo są tam 4 wypustki, które temu zapobiegają. Jest lekki, dzięki czemu nie obciąża za bardzo smyczy. Łatwo go odpiąć i przypiąć do czego nam wygodnie. Cena pojemnika z jedną rolką 20 worków w środku około 12 zł.

Yes. Dotarłam do końca tego kilkutygodniowego „gównianego” testu. Wyboru dokonajcie sami. Ja dokonałam i jestem zadowolona z woreczków Trixie włożonych w opakowanie od Earth Rated poo bags.

Teraz pora coś przekąsić 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *