Ciemność widzę, widzę ciemność…

Jednym z blasków a raczej z cieni posiadania małego, ciemnego (chodzi o kolor) psa jest fakt, że po zmroku staje się on prawie całkowicie niewidoczny w zaroślach, trawie i lesie. Przynajmniej moje dziewczyny takie są. Mimo, że posiadają jasne znaczenia w ciemnych kurtkach czy szarówce jesienno-zimowej o zmroku i po nim stają się niemal jak kameleony. Podstawowym źródłem identyfikacji miejsca znajdowania się moich psów są ich brzęczące dzwonki przy obrożach. Kupione na jakiejś wystawie, sprawdzają się świetnie dla małych psów do momentu gdy nie odbiegną one dalej i już ani psów nie widzę, ani dzwonków nie słyszę. Nigdy wcześniej nie stosowałam dzwonków przy psach jakie miałam. Ich wielkość tego nie wymagała. Boston terriery to co innego. Dzwonki się sprawdzają w dzień, ale zimą wieczór zaczyna się po 16, a przecież nie zrezygnuję ze spacerów. Zakupiłam więc TRIXIE pierścień z żarówkami LED. Oto efekty mojego testowania.

cennik:

TRIXIE Pierścień USB z lampą błyskową  XS-S 35 cm – 39,20 zł (taki właśnie mają moje dziewczyny)

TRIXIE Pierścień USB z lampą błyskową – różowy M-L 45 cm – 43,00 zł

TRIXIE Pierścień USB z lampą błyskową – różowy L-XL 65 cm – 43,00 zł

charakterystyka:

Przedmiot jest dość twardy. Dokładniej jest to mechanizm zapinania z wmontowaną plastikową przeźroczystą obręczą, która pokryta jest cienką plecionką koloru jakim świeci dioda LED. W moim przypadku są to kolory ródziowy i ziółty. Obroża jest dość lekka, ale w żadnym przypadku nie jest elastyczna. To po prostu sztywna obręcz.

Bajer ładowany przez USB po każdorazowym rozładowaniu. W zestawie dołączony kabelek wystarczającej długości aby podłączyć go do laptopa oraz maleńki śrubokręt. Służy on do tego, aby odkręcić śrubki z boku obroży i ewentualnie obciąć plastik, z którego jest wykonana aby dopasować jej wielkość do obwodu szyi psa. Dodać muszę, że można ją tylko skrócić. Wydłużyć się nie da. Ładowanie błyskawiczne. U mnie to jakieś max 15 minut. Podczas ładowania czerwona dioda świeci sygnalizując, że obroża jest w trakcie ładowania. Po naładowaniu przestaje ona świecić. 

Obroża jest dość sztywna. Proste zapinanie, proste włączanie i wyłączanie.

Trzy tryby świecenia, zawsze używam tylko jednego. Takiego co nie świeci ciągle ani nie błyska najszybciej co by w ciemnościach oczopląsu nikt nie dostał, a zwłaszcza moje psy. Obroże są bardzo fajnie widoczne. Właściwie nie spotkałam nikogo na mieście kto by się nie zachwycał tym, że psom błyskają kolorowe obroże. Faktycznie pięknie to wygląda po zmroku zwłaszcza kiedy jest ciemno i mamy małą warstwę śniegu na zewnątrz, a jeszcze jak jest przed świętami to już nastrój gotowy. I po co komu choinka 😉 ?

Widoczność jest na pewno wielką zaletą tego gadżetu. Dziewczyny widoczne z daleka, z przodu z tyłu w kurtkach i bez kurtek. Świetna sprawa!

Ale jak to mówią „dupy jednak nie urywa”. Dlaczego? A no bo jest kilka minusów tego bajeru. Jak idę w jedną stronę około godziny, to w drugą już ledwo na tej widoczności dochodzę do domu. Akumulator trzyma cienko. Do tego zauważyłam pewnie mankament. Obroże obu dziewczyn różnią się tylko kolorem, Zakupione zostały w tym samym czasie. Używane są tak samo często i tak samo długo, bo niemal zawsze zabieram dziewczyny razem.  Jednak mimo to obroża ródziowa o wiele dłużnej niż ziółta daje sobie radę na jednym ładowaniu. Nie wiem dlaczego i skąd ta różnica, ale to nie jest kwestia 15 minut tylko o jakieś 30 % czasu dłużej świeci obroża różowa niż żółta. Ładowanie muszę powtarzać po każdym spacerze, nawet półgodzinnym. Nigdy nie wiem ile będzie trwał następny, a wolę mieć pewność, że nie rozładuje mi się ten sprzęt przed powrotem do domu, gdzieś w połowie drogi. No ale zaletą bajeru jest na pewno to, że nie muszę kupować baterii czyli obroża wydaje się długowieczna i teoretycznie EKO.

Pies musi mieć dwie obroże. Jedną zwykłą, do której przypinam smycz, adresówkę i wspomniany dzwonek i drugą obrożę – błyskotkę. Z drugiej strony kiedy jest jasno nie musimy zabierać na spacer świecącej obroży, a przynajmniej nie na szyję. W torebce za to obie moje obroże mieszczą się doskonale, a zwykle jest to nerka więc niewielka to torebka. Za to gdy się ściemnia, zakładam dziewczynom obroże, włączam i mamy lans w parku po zmroku 😉 .

Ale, ale. Mimo tego, że w lecie ich używałam niezwykle rzadko obroże moich dziewczyn wytrzymały zaledwie 3 miesiące i to wcale nie intensywnej eksploatacji.  A właściwie jedna i to ta „lepsza” poddała się szybciej. Złamało się zapięcie, które i tak wydawało się liche, a nawet się samoczynnie odpinało przez co zgubiłam tę obrożę ze dwa razy. Dobrze, że świeci. To jest wielka zaleta kiedy trzeba się wracać i szukać jej w krzakach. Złamanie się zapięcia było więc całkiem do przewidzenia, bo plastik z jakiego jest ono wykonane jest dość kiepskiej jakości i jest dość mały, cienki i niewygodny ani w zapinaniu ani w odpinaniu. Zdziwiłam się wręcz, że „guzik” trzymający obroże w pełnym okręgu po prostu postanowił się oderwać, bez jakiejś wielkiej siły. Po prostu odłamał się.

Sama obroża świecąca nie była narażona na jakieś wielkie naciągnięcia wręcz nawet został w niej pewien luz bo nie przycinałam jej mimo tego, że jest taka możliwość dana nam przez producenta. Z głowy Migotce nie spadała więc nie widziałam sensu w jej przycinaniu.

W ogóle zarówno zapięcie jak i włączenie oraz wyłączanie światełka nie są wygodne gdy pies ma na sobie obrożę. Włącznik jest zabezpieczony zwykłą naklejką z napisem ON/OFF, która z jednej z obroży zlazła dosłownie po kilku dniach.

Wydawało mi się natomiast, że stanowi ona jakby zabezpieczenie przed dostaniem się wilgoci do całego mechanizmu świecidełka, ale jak zlazła naklejka z jednej z nich to mimo deszczowych niejednokrotnie dni obroży nie zaszkodziła wilgoć. Może więc było to tylko info o przeznaczeniu tego przycisku. hmm…

Port USB za to zabezpieczony jest czarną zaślepką, która wygląda najsolidniej i w pełni spełnia swoje zadanie.

zalety:

  • obroże naprawdę wyglądają świetnie po zmroku, a i w świetle latarni są widoczne na szyi psa
  • nie trzeba kupować i wymieniać baterii
  • bardzo solidne zabezpieczenie portu mikro USB
  • kilka wariantów kolorów obroży do wyboru. Jak dla mnie najładniejszy jest różowy choć na co dzień nie przepadam za tym kolorem

wady:

  • krótkotrwałe działanie na jednym naładowaniu
  • kiepskiej jakości materiały i wykonanie
  • za delikatne zapięcie, nie wiadomo czy trzyma czy nie trzyma. czy puści i czy w ogóle się zapięło
  • sztywna konstrukcja
  • ogólnie produkt nietrwały, nie wart swojej ceny, choć do najdroższych tego typu rzeczy nie należy

Podsumowując. Byłam zachwycona tym produktem, ale szkoda, że trwało to tak krótko. Nie poleciłabym jej jako rzeczy które warto mieć, bo to rzecz mniej niż sezonowa. Miło się testowało, ale szybko się skończyło. Jak to mówią-„wszystko co dobre szybko się kończy”. Ale ja znam przynajmniej kilka gadżetów dla psów które nie „kończą się ” szybko, a są naprawdę dobre.

Ogólnie nie polecam tego gadżetu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *